Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 131 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rozdział ósmy. < 3

niedziela, 22 stycznia 2012 13:59

Ciekawe czy mi się to wszystko śniło.? - pięć minut potem siedziałam skulona na łóżku i ze zdumieniem przyglądałam się domowi moich sąsiadów, czy to wogóle możliwe, że któryś z nich zakochał się w tak nienormalnej i durnej nastolatce jak ja.?!

Postanowiłam, że pokuśtykam przed dom na moją ulkubioną ławkę schowaną w cieniu rozłożystego dębu, lubiłam tam siedzieć, a szczególnie wtedy gdy miałam jakiś problem lub decyzję wymagającą chwili zastanowienia, wyjełam z szafy pierwszą lepszą bluzę i naciągnełam ją na siebie, włosy wypuściłam i przeczesałam je palcami, różowa farba coraz bardziej wyblakiwała - może czas zmienić kolor na jakiś bardziej normalny.? Na jedną nogę ubrałam starego, mocno podniszczonego trampka i ostrożnie zeszłam na dół, z kuchennego blatu wziełam telefon i słuchawki - zestaw bez którego raczej się z domu nie ruszam. :)

Słońce chowało się już za delikatną linią horyzontu, ciężko oddychając przysiadłam na ławce i włożyłam do uszu słuchawki przy okazji puszczając jakąś wolną i sensowną piosenkę, wpatrywałam się w ciemniejące z każdą chwilą niebo i uśmiechałam sie czując lekkie podmuchy wiatru na mojej twarzy, już zapomniałam jak to jest usiąść na chwilę i odpocząć, tak poprostu, bez żadnych gadających Ci nad uchem przyjaciółek i dzwoniących na okrągło telefonów. Uśmiechnełam się znów słysząc ulubiony wers jednej z piosenek, westchnełam i przymknełam oczy, było mi tak błogo, gdyby dało się zatrzymać czas, właśnie na tym momencie skończyłoby się moje życie.

- Hej Marie. - wszędzie rozpoznałabym ten słodki głos, na ławce obok mnie przysiadł Niall walcząc chwilę z zamkiem u swojej bluzy, kiwnełam głową na przywitanie i schowałam telefon do kieszeni.

Co Cię tu sprowadza Niall.? - wzruszył ramionami i wyciągnął nogi, nie tylko dla mnie ta ławka była jednym z wygodniejszych miejsc.

- Zobaczyłem, że ty siedzisz i postanowiem się przyłączyć. Chyba nie masz nic przeciwko.?

- Nie czemu.? - popatrzyłam na niego w tym samym momencie co on na mnie, kurcze za jakie grzechy Bóg pokarał mnie spojrzeniem tych błękitnych oczu, westchnełam i wlepiłam wzrok w mały punkt przemieszczający się po bezkresnym niebie - Jak tam chłopaki.? - Niall poruszył się niespokojnie i odchrząknął, nie pierwszy raz zresztą.

- Dobrze. Właśnie próbują przygotować coś co będzie nadawało się do jedzenia. - zahichotaliśmy - A ty.? Czujesz się już lepiej.?

- Nie licząc tego cholernego ustrojstwa na nodze. - poruszyłam gipsem - Jest w porządku. - przewrócił oczami - No coo.?

- Nic, nic. - siedzieliśmy tak dłuższą chwilę gadając praktycznie o niczym, głównie gadałam ja, pytałam ciągle czy nie są na mnie źli o tą akcję z narkotykami i jak rozwija się dalej ich kariera, Niall był dziwnie małomówny, prawie na każde zadane mu pytanie odpowiadał krótko i rzeczowo, bałam się, że może Zayn opowiedział mu o jego wizycie u mnie, czy może o tym co mi powiedział. Ale ja przecież kurcze nie mogłam wybierać pomiędzy nimi, obaj tak samo mocno mnie pociągali i rozbawiali do łez gdy miałam zły humor, obaj byli dla mnie bardzo mili i obaj są tak samo zajebiście fani, nie umiałam wybrać, nie umiem i raczej nie będe umiała, mam tylko nadzieję, że oni nie będą kazali mi tego robić, moje gorączkowe rozmyślania przerwał Niall - Słyszałem, że Zayn był dzisiaj u Ciebie. - zaczerwieniłam się i zaczełam nerwowo pocierać o siebie paznokciami, kurcze, kurcze, kurcze i co ja mam mu teraz powiedzieć.??

- Noooo, tak był u mnie. - chłopak przeniósł na mnie wzrok, zaczerwieniłam się jeszcze bardziej, w napięciu czekałam co teraz zrobi. Minełam minuta, dwie, trzy, a nic się nie działo, Niall patrzył na mnie, ja patrzyłam na niego coraz bardziej zdenerowowana i speszona, szczerze to nikomu nie życzę znaleźdź się w takiej sytuacji. Nagle Nial zaczął się do mnie przysuwać, nasze twarze dzieliły teraz zapewne nikłe centymetry, moje serce zaczeło bić jak oszalałe, na czoło wstąpiły kropelki potu, teraz właśnie miało się zdarzyć coś na co czekałam długie tygodnie zanim bliżej się poznaliśmy, poczułam zapach jego pięknych pefrum i bicie jego serca, było tak samo zdezorientowane i wystraszone jak moje. Dotknął moich warg, jego własne były takie ciepłe i miękkie, nie wiem czy trzymaliśmy się przy sobie sekundy czy minuty, wiem tylko tyle że właśnie tak wyobrażałam sobie scenę  naszego pierwszego pocałunku..................

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

< 3

sobota, 14 stycznia 2012 10:23

Dzięki za wspierające komentarze od niektórych czytelniczek bloga. A dla innych mam pewne wyjaśnienia.

Ona będzie z Niallem, a ten rozdział ma namieszać tylko w ich życiu, gratuluję teraz muszę coś zmieniać.

Spokojnie będe pisać. ; )


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Rozdział siódmy. < 3

czwartek, 12 stycznia 2012 21:00

Obudziłam się w paskudnym humorze, nie dość, że wszystko mnie bolało to jeszcze miałam wyrzuty sumienia o tą wczorajszą akcję z Katie, napisałam sms'a do mamy, że około godziny dziesiątej ma mnie odebrać ze szpitala, mam dostać jakieś wypisy, leki i maści na tą nogę, masakra jak ja wogóle będe się w tym cholerstwie poruszać.?!

- Cześć kochanie. - moja rodzicielka jak nikt umie mnie pocieszyć, przyprowadziła ze sobą mojego brata i razem z nim pomogła mi wstać z łóżka, zakręciło mi się w głowie, był to zapewne efekt tego, że tak długo leżałam, zachwiałam się lekko ale puściłam ich ręce, chciałam pokazać, że jestem slina i, że żadna złamana noga nie będzie zawadzać mi w normalnym życiu. Chciałam doiść do łóżkek w końcu pokoju, szłam powoli opierając się o co się tylko dało, doszłam - a jakże, wróciłam - też ok, sądze, że rehabilitacja z moim uporem i samozaparciem uda się w dwa razy krótszym czasie. Doszłam do torby i wyjełam z niej parę kosmetyków i ciuchów przyniesionych uprzednio przez moją ukochaną mamuśkę, weszłam do łazienki i ciężko opadłam na sedes, jednak będzie trudniej chodzić w tym niż sobie wyobrażałam. Powoli naciągnełam na siebie nowiutki dres i związałam włosy, zwilżyłam twarz i umyłam kilkakrotnie zęby, popatrzyłam na swoje odbicie w małym lustrze, matko pod moimi oczami widniały dwa ogromne sińce - efekt niedospania i ciągłego zamartwiania się jak to będzie, westchnełam i podmalowałam się trochę. Przy wyjściu od łazienki czekał już mój brat trzymający torbę i siatkę w której było kilka czasopism, wyciągnął ręke i zachihotał - Jack proszę. - popatrzył na mnie zdziwiony - Nie śmiej się z mojego chodu. - posłał mi sójkę w bok i wyprowadził mnie na korytarz.

W domu byliśmy o godzinę później bo wierzcie mi kupienie jakiegokolwiek leku w naszej aptece to wyczyn nie lada extremalny dorównujący olimpiadze czy wyprawie na himalaje. :)

Zmęczona opadłam na kanapę, nie dość, że ten gips jest kurewsko niewygodny to jeszcze taki ciężki, czułam się jak jakaś kaleka, co ja gadam wyglądałam jak kaleka.

- Zjesz coś Marie.? - mama postawiła przede mną talerz pełen smakoiwcie wyglądających kanapek z żółtym serem, zjadłam jedną, nie miałam ochoty na nic więcej. Powoli z pomocą brata pokuśtykałam na górę, do swojego pokoju, włączyłam komputer - jak mi brakowało tego podstarzałego rzęcha i jego dziwnych odgłosów, które wydawał podczas włączania się. Zalogowałam się na jednej ze stron plotkarsich i sprawdziłam wiadomości z ostatnich tzrech dni, jak zwykle nic ciekawego się nie działo, już miałam pusczać moję ulubioną piosenkę gdy usłyszałam cihe pukanie do drzwi.

- Mogę.? - popatrzyłam zdziwiona na czającego się za uchylonymi drzwiami Zayna, uśmiechnełam się do niego pokrzepiająco i zaprosliłam do środka.

- Hej Zayn. - usiadł na łóżku naprzeciw mnie, kurcze czemu akurat teraz gdy byłam tak okropnie ubrana.?

- Marie.? - popatrzył na mnie tymi swoimi cudownymi, czekoladowymi oczkami, ciekawiło mnie co go tutaj do mnie sprowadza, może chce mi coś powiedzieć, może kurcze, nie miałam pojęcia co on chciał ode mnie - Muszę Ci coś powiedzieć. - pokuśtykałam i usiadłam na łóżku jak najbliżej mojego gościa, bałam się, bałam się co ma mi do powiedzenia - Marie ty. - zawachał się - Ty mi się podobasz. - nie wierzyłam własnym uszom Zayn Malik, ten Zayn Malik  mówi mi że się mu podobam, to jakiś żart czy serio jestem jeszcze pod wpływem tych dragów.?

- Zayn dobrze się czujesz.? - popatrzył na mnie zdziwiony, uśmiechnełam się do niego, momentalnie spuścił wzrok, kurcze on chyba nie żartował. Zapadła chwilowa, krępująca dla nas obojga cisza, postanowiłam też mu powiedzieć co czuję, że odkąd go poznałam cały czas o nim myślę, że czasamijest bohaterem moich wspaniałych snów, nie wiem czemu ale te słowa wcale, a wcale nie chciały przejść mi przez gardło, może bałam się, że on zaraz wybuchnie śmiechem i obruci to wszystko w żart.? Mijały kolejne minuty i nic się nie działo, zebrałam się w sobie - Ty też mi się podbasz Zayn. Bardzo mi się podobasz. - delikatnie dotknełam jego ręki, była taka ciepła, taka jego. Wzdrygnął się, nie wiem czy wierzycie, że marzenia się spełniają ale ja tak wtedy sobie pomyślałam.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Rozdział szósty. < 3

poniedziałek, 09 stycznia 2012 21:22

Około godziny dziesiątej do mojej małej, szpitalnej salki weszła na oko trzydziestoletnia pielęgniarka.

- Dzień dobry kochanie. - przywitała się, posłałam jej szczery uśmiech, pomajstrowała chwilkę przy kroplówkach potem popatrzyła na tabliczkę z moimi wynikami - O widać że już jutro wychodzisz.

- Naprawdę.? - ucieszyłam się, przecież nic takiego mi się nie stało, tylko kurcze czemu boli mnie ta prawa noga, nie pamiętam chyba obudziłam się już z takim koszmarnym bólem, podniosłam kołudrę i zobaczyłam ogromny gips. - Co mi się stało.? - pielęgniarka popatrzyła na mnie zdezorientowana - Co mi się stało w znogę.?!

- Kochanie nie denerwuj się. - zakryła ogromny gips okalający mi nogę - Trafiłaś tutaj pod wpływem narkotyków więc możesz niewiele pamiętać. - popatrzyłam na nią nagląco - Miałaś liczne siniaki, zaburzenia świadomości, chwilowe zasłabnięcia i to. - brodą skineła na złamaną nogę - Ponosisz gips miesiąc i wszystko będzie dobrze. - poklepała moją dłoń i wyszła pośpiesznie.

- Kurwa.! - byłam zdenerwowana, na siebie, na Katie, na tych dupków z parku - Cały miesiąc w tym czymś. - uderzyłam gipsem o poręcz łóżka, zabolało.

- Nie przeszkadzamy.? - popatrzyłam na wychylającą się głowę Harrego, uśmiechnełam się szeroko, nareszcie przyszedł ktoś kogo potrzebowałam.

- Pewnie. - wszedł do sali i popatrzył się na mnie, pewnie wyglądałam teraz okropnie jednak dla mnie się to wogóle nie liczyło.

- Jak się czujesz.? - uśmiechnął się i przysiadł na tym samym krześle co wcześniej mama.

- Dobrze. - zawahałam się - Tylko ta okropna noga. - uderzyłam nią jeszcze raz, gips coraz bardziej mi przeszkadzał, Harry zaśmiał się, przeczesałam wolną ręką wilgotne od potu włosy.

- Napędziłaś nam niezłego stracha. Tam wtedy w domu. - posmutniałam, mogłam tam nie przychodzić, kurcze ja zawsze coś spieprze.

- Przepraszam. Nie chciałam żeby tak wyszło. - pokiwał głową.

- Następnym razem, proszę wstrzymaj się z braniem tego świństwa. - uśmiechnełam się, uważał ten temat za skończony, ja zresztą też.

- A gdzie reszta.? - ciekawiło mnie czemu przyszedł bez swoich przyjaciół, chciałabym teraz zoabczyć jeszcze Nialla, Zayna, Louisa i Liama, w stu procentach poprawło by mi to humor.

- Jesteśmy.!!- reszta zespołu wpadła z ogromnym bukietem do sali, Niall jak zwykle był strasznie wesoły, popatrzyłam się na nich i zachihotałam, to było takie słodkie.

- Hej. - odebrałam bukiet od Liama - Dzięki, że przyszliście i wogóle dzięki za kwiaty. - uśmiechnełam się do każdego z nch po koleji, odpowiedzieli mi tym samym.

- Musieliśmy wpaść. Jakbyś sobie bez nas poradziła.? - Niall uścisnął mnie, oblałam się rumieńcem. - Jak tam zdrowie maleńka.? - Zayn puścił do mnie oczko.

- Żyję. - zaśmiałam się i wtuliłam się w jego ciemne włosy - Strasznie was brakowało. - nagle poczułam wibrowanie w kieszeni, wyjełam telefon i spojrzałam na wyświetlacz - dzwoniła Katie, może chciała przeprosić, może chciała mnie odwiedzić. Nie odebrałam, z impetem wrzuciłam telefon do szafki i zatrzasnełam drzwi, chłopcy popatrzyli na mnie zdziwieni.

- Kto to był.? - Louis zaciekawiony przysiadł w nogach łóżka.

- Katie. - wkurzyłam się, po raz kolejny wzmianka o niej popsuła mi humor - Nie chcę z nią gadać.

- Nie dziwię się. - Niall przybrał srogi wyraz twarzy -  Jak mogła Cię zostawić samą.?! - wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Harrego, wyraźnie czymś się martwił.

- Harry.? - uniósł wzrok - Co się dzieje.? - nagle zauważyłam, że nie tylko jego coś gryzło, reszta chłopaków tez miała smutne miny - Ej co się stało.?

- Bo.. - Zayn odezwał się cicho - Odwołali nasz koncert w Londynie. - Louis dokończył i zaczął bawić się zamkiem u bluzy, westchnełam nie tylko dla mnie nie był to szczęśliwy dzień.

- Ale dlaczego.? Przecież mieliście ustalony tam występ od dawna, trąbili o tym w naszej szkole. - popatrzyłam na ich smutne miny, nie wiem kto mógł ich tak potraktować. 

- Na ostatnią chwilę zgłosił się Justin Bieber. Odwołali nas dla niego. - Harry skrzywił się, masakra odwołać 1D dla tego pedała, widać, ze ogranizatorzy nie mają wyczucia stylu.

- Nie przejmujcie się zagracie jeszcze wiele dobrych koncertów. A ten Bieber. Oni wszyscy jeszcze przekonają się, że to debil, cham, prostak i na dodatek jeszcze pedał. - uśmiechnełam się do nich krzepiąco, Niall zaśmiał się. On to umie rozładować atmosferę. :P

One Direction siedziało u mnie ponad trzy godziny, musiałam ich potem wyganiać bo dobrze wiedziałam, że musza się przygotować do codziennej próby, strasznie cieszyłam się, że jednak ktoś przyszedł mnie odwiedzić. Po obiedzie wpadła mama, opowiadała mi jak strasznie Jack za mną tęski, jak Katie dzwoni do niej i prosi żebym jej wybaczyła, jak ciągle słyszy próby moich przyjaciół - zazdrościłam jej. - Jeszcze tylko ta noc. - pocieszałam się w myślach.

Było gdzieś około godziny 19 kiedy do mojej salki wpadła Katie, popatrzyłam na nią krzywo, nie rozumiem po co ona tu przychodziła, jak mogła mieć czelność odwiedzać mnie po tym wszystkim.

- Czego chcesz.?! - usiadła nieśmiało a krześle i popatrzyła na mnie błagalnie, odwróciłam wzrok, nie miałam zamiaru na nią patrzeć.

- Chcę przeprosić Marie. Nie chciałam żeby tak wyszło.

- Daruj sobie. - ziewnełam - Idź do swoich nowych kumpli, mam tylko nadzieję, że umieją sie zachować w przeciwieństwie do Ciebie. - zaszkliły się jej oczy, chyba nie myślałam, że na to polecę.

- Ale ty chcesz zaprzepaścić to wszystko.? Naszą całą przyjaźń.??

- Ty zrobiłaś to zostawiając mnie dla innych. - Katie wybiegła z płaczem. Nie miałam zamiaru dawać jej drugiej szansy, ludzie tacy jak ona nigdy się nie zmieniają.

 

Odpowiem na pytania Mary ferie mam od 13 lutego kochanie. :)

Ahaam i mam pytanko jedno dotyczące opowiadania.

Z kim wolelibyście żeby była Marie. Jeden z członków One Direction. Odp w komentarzach. ; P

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Rozdział piąty. < 3

sobota, 07 stycznia 2012 19:33

Otworzyłam zapuchnięte powieki.

Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało. Biało.

- Marie.? - ten głos chyba należał do mojej mamy, zamrugałam gwałtownie, moje oczy nareszcie zaczeły działać tak jak powinny. Dopiero teraz zobaczyłam, że leżę w szpitalu, a nad moją twarzą pochyla się zatroskana rodzicielka, najwidoczniej stało mi się coś złego. - Kochanie. - przytuliła mnie do siebie, poczułam na moim nagim ramieniu kilka zimnych kropel.

- Mamo. - zahrypiałam, oderwała się ode mnie i przysiadła na krześle obok łóżka - Co się stało.? - popatrzyłam na nią ze zniecierpliwieniem, oczekiwałam, że wyjaśni mi co tutaj się dzieje, czemu leżę w szpitalu i o kurcze, czemu zegar na ścianie wskazuje piątą trzydzieści rano.?!

- Ty. Ty nic nie pamiętasz.? - przetarła oczy i westchneła - Lekarz mówił, że tak może być. Kochanie. - pogłaskała mnie po ręce - Zobaczysz wszystko co robiłaś wróci trzeba tylko chwilkę poczekać. - pokiwałam głową i lekko uniosłam lewą ręke, miałam do niej przyczepione dwie kroplówki, wzdrygnełam się - nienawidziłam szpitali. Moja mama wyglądała okropnie, pewnie siedziała tu całą noc, cały wieczór, miała potargane włosy, rozmazany makijaż, narzucone na szybko ciuchy.

- Mamo proszę Cię idź do domu, prześpij się. - pokręciła głową i zamrugała swoimi idealnymi oczami, szybko poprawiła włosy, chyba zdawała sobie sprawę, że nie wygląda najlepiej. - Ale posłuchaj. - popatrzyłam na nią - Już się obudziłam, praktycznie nic mi nie jest. Wróć prześpij się, nawet te cholerne dwie godziny. - chyba ją przekonywałam - Nic mi nie będzie, mam tutaj fachową opiekę. Mamo proszę.? - ziewneła przeciągle i pocałowała mnie w policzek.

- Dobrze ale jestem tutaj za dwie góra trzy godziny. - uśmiechnełam się delikatnie i odprowadziłam ją spojrzeniem, teraz miałam dopiero czas na przeanalizowanie wczorajszych wydarzeń. Nagle na szpitalnej szafce niespokojnie poruszył się mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz - Katie, zdenerwowana podniosłam go i syknełam z bólu, nadal wszystko piekło mnie niemiłosiernie.

- Halo.? - moja przyjaciółka, a raczej ktoś kto był nią zaledwie dwa dni temu zaśmiała się do telefonu.

- Marie.! Kochanie ty żyjesz. - przewróciłam oczami, nie wiem co ona jeszcze ode mnie chciała, zostawiła mnie, a to chyba najgorsze co mogła zrobić - Twoja mama do mnie dzwoniła. Podobno trafiłaś do szpitala po tych wczorajszych dragach.? - miałam nadzieje, że mama jeszcze nie wie, że coś brałam, chociaż pewnie robili mi tu badania, kurwa znowu Kat wpakowała mnie w kłopoty.!

- Nadal tu leże kretynko. - nie dość, że wszytko mnie bolało, to jeszcze ona musiała do mnie zadzwonić - Jak tam twoi nowi przyjaciele.? Już sobie poszli do domu.?!

- Marie nie przesadzaj. - Katie wyraźnie się zestresowała, bała się, że ją odrzuce, że zostawie ją tak jak ona mnie - Nic się nie stało przecież. A oni już sobie poszli ale obiecali, że do Ciebie zadzwonią. Martwili się.

-  Nic się nie stało tak.?! - wydarłam się do telefonu - To niby dlaczego tu leże.?! - czasami zastanawiałam się dlaczego ja się z nią wogóle przyjaźnie - Skończ z tym swoim luzackim stylem ok.? A i nie dzwoń do mnie więcej. - słyszałam jak płacze, rozłączyłam się, nie dałam jej dojść do słowa, tak jak ona mi, wysyłając mnie w pół przytomną do domu, jak zostawiła mnie dla nich.

 

Krótki ale już mniej więcej wiecie co się z nia stanie dalej. Rozdziały będą się pojawiały w razie możliwości codziennie. Ale komentujcie, bez komentarzy zawieszam bloga.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  16 278  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

Opowiadanie o zespole One Direction

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 16278

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Bloog.pl